Zainspirował mnie pewien popularny blog dla kobiet (Proseksualna). Przeglądając go, dotarło do mnie, że w polskim internecie zieje gigantyczna dziura – nie ma takiego miejsca dedykowanego w 100% facetom.
Żyjemy w absurdalnym świecie podwójnych standardów. Kobieta ma w szafce dildo, kupuje sobie wibrator czy słynnego „pingwinka” i jest to całkowita normalka – ba, uważa się to za wyraz wyzwolenia i samoświadomości. A chłop? Kiedy facet kupuje sobie sztuczną pochwę czy jakikolwiek inny stymulator, z automatu przypina mu się łatkę dziwaka, zboczeńca i totalnego przegrywa.
Postanowiłem założyć Męskie Tabu, żeby uderzyć w ten mur. Chcę walczyć ze wstydem i tabu, którymi obrosła męska seksualność.
Nie jestem wykwalifikowanym seksuologiem, lekarzem z telewizji ani kołczem od relacji. Jestem zwykłym facetem, który na co dzień diagnozuje sprzęt elektroniczny i lubi, gdy rzeczy są przedstawiane jasno, konkretnie i bez owijania w bawełnę. Stworzyłem ten blog, bo po prostu potwornie brakowało mi takiego miejsca w sieci. Zależy mi na tym, żeby każdy facet, który tu trafi, od razu poczuł: „Okej, to jest moje miejsce, tu nikt nie będzie mnie oceniał”.
Czego możesz się tu spodziewać? Będę starał się podchodzić do tematów obiektywnie, z chłodną głową, choć na pewno nie zabraknie tu moich bardzo osobistych przemyśleń. Na blogu znajdziesz:
- Obiektywne testy sprzętu: Rozkładanie męskich gadżetów i zabawek na czynniki pierwsze. Sprawdzam, co faktycznie działa, a co jest tanim chwytem marketingowym.
- Przemyślenia i psychologia: Szczerze o tym, jak wygląda bycie facetem w dzisiejszym, przebodźcowanym świecie.
- Własne doświadczenia: Porady, twarde obserwacje i wnioski z eksperymentów na własnym organizmie.
Jeśli masz dość owijania w bawełnę i szukasz szczerych treści od faceta dla facetów – rozgość się. Zaczynamy